W labiryncie duszy mojej...

Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl...

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Do życia potrzebuję tylko jednego... Ciebie. I ty doskonale o tym wiesz, że trudno nam jest być ze sobą ale oddzielnie wcale nie jest lżej...



Wróć... proszę...
Tagi: A.....
26.02.2010 o godz. 17:41

Mam wrażenie, że zrobimy coś jedno drugiemu na złość zapętlając się w tym całym swoim jestestwem... Żak może przyjdzie później - gdy na wszystko inne będzie już za późno...

19.01.2010 o godz. 09:49
Myśl towarzysząca ostatnio prawie każdej notce przybrała się w realne ciało, otoczyła szalem rzeczywistości...

Nim napiszę coś dalej zastrzegam, że to ostatnia notka na tym blogu, więc przeczytajcie ją uważnie. Będę pisała dalej - chyba nawet na tym portalu, bo żal rozstać się z niektórymi osobami, ale na pewno już nie nas ty blogu. Nie, nie skasuję go. Wspomnień nie da się tak łatwo skasować.
Szukajcie a znajdziecie Onafeniks w innej nieco oprawie.

Czasami człowiek czuje przemożną ochotę bycia potrzebnym, bycia wśród ludzi. To uczucie nie jest mi obce> Zdarza się jednak tak, że uczucie samotności wciąga w wir swego jestestwa i jedyne czego potrzebuje człowiek to pustka i samotność. To chwile bez wpatrzonych w Cibie wścibsko oczu, bez gwaru rozmów, bez myśli kołaczących się po głowie. Niby nic, ale czasem trzeba tego "nic" by odbić się od dna i ruszyć dalej na przekór światu, by kochać i wspierać...
Niestety ktoś tego nie zrozumiał, bądź nie potrafił się z tym pogodzić. Czasem stereotyowe myślenie potrafi tak wiele zabić- bo skoro "nie chce być zwe mna to ma kogoś innego". Nieprawda. Czasem walka przybiera złą formę. Myśląc, że powiemy coś nieprzyjemnego by kogoś trzeźwić uratujemy coś istotnego tracimy wszystko.
Tak stało się tym razem. Chciałam pobyć trochę sama.Kilka dni samotności były by dobrą terapią, lecz nie dano mi sie "leczyć".
Słowa "Dobrze. Jak chcesz. zajmę się swoim szczęsciem i dobrem" wzbudziły nieufność. Kolejne "Jestem inteligentny i przystojny. Poradze sobie, poznałem swoją wartość" zabiły wszystkie wyższe uczucia. Stracił mnie bezpowrotnie, bo ja nigdy więcej nie pozwolę na takie poniżenie, czy wmawianie mi, że wszystko jest moja winą. Nikt nie jest bez winy. Ja tez nie. Ty też nie. Słowa te obudziły we mnie kobietę wiedzącą czego chce i dążącą do celu. Nie zatrzyma mnie już nic: prośby, błagania, szantaże stały się nieskuteczną bronią. Też poznałam swoją wartość. I już nic tego nie zmieni.


Wiem, że niebawem szukając mego tropu czy kontaktu ze mną zawitasz również tu. Więc już będziesz wiedział, że powodem mojego zamilknięcia nie jest inny mężczyzna a Twoje słowa. Będziesz tez wiedział, że nie warto już walczyć, bo nie chcę byś walczył. Chcę byś wiedział też że wtedy gdy "nie miałam nastroju " bardzo pragnęłam byś przyjechał i przytulił. Powiedziałam nie jedź, bo czułam w Twoim głosie, że masz ważniejsze sprawy niz ja. Gdybys narawdę zamierzał być tam wtedy ze mną moje "nie" nie zatrzymało by Ciebie. I nie byłam zła za to, że robisz coś dobrego tylko za to, że nie potrafił3eś rozgraniczyć tych dwóch światów. Za to, że walczyłeś o coś dla sztabu ale nigdy nie mogłeś wywalczyć trzech dni spokoju, by spędzić je ze mną, bo zawsze było cos ważniejszego.

Dobrze, że się angażujesz. Nie dobrze, że zawsze Twoje zaangażowanie w jedną rzecz odbywa się kosztem drugiego.




END





I jak dla mnie początek zarazem... Dobry początek...
20.12.2009 o godz. 14:18
Przed wczoraj dowiedziałam się, że dzisiaj jadę do Warszawy na koncert z częścią sztabu WOŚP z Białegostoku jako narzeczona mojego narzeczonego :) Cóż niechybnie za pół godz wsiadam do autobusu :)

"40 lat Woodstocku" czeka :D


Trzymajcie kciuki, żeby nie zdeptali mnie na Torwarze :)
Tagi: koncert
02.12.2009 o godz. 05:12
Mówiąc o sobie Zrodzona z optymistki pesymistka, ciągle szukająca celu w życiu i "człowieczeństwa" w ludziach. Z lampką martini asti w chłodnej dłoni spoglądam niespokojnie w przyszłość, ale.. "To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii" nie przypuszczałam, że życie z każdym dniem będzie otwierało mi oczy na coraz trudniejsze sprawy. Dzisiejszego dnia po raz kolejny przekonałam się, że jeśli chodzi o niektóre osoby to mimo, że są ludźmi nie należy nawet łudzić się, że odnajdzie się w nich odrobinę człowieczeństwa. Jak to powiedział Jean Bruller „Człowieczeństwo nie jest stanem,w którym przychodzimy na świat.To godność, którą trzeba zdobyć.” Jak widać godność to pojęcie obce dla panów D. i T. Szkoda jednakże, że przekonał się o tym na własnej skórze pan Wojciech.
Pesymizm zaczyna powoli przechylać szalę mojej umysłowej wagi. Coraz częściej łapię się na myśli, że butelka jest do połowy pusta niż do połowy pełna. Wciąż szukając równowagi zaczynam zapętlać się i motać w pajęczynach życia, które coraz częściej zaczyna przybierać barwy szarości.

A najgorsze jest to, że uciekła gdzieś moja "wena", uciekł styl w którym niegdyś mogłam pisać całe stronice tekstów, a za nimi pobiegła jakakolwiek zdolność wyrażania swoich uczuć, odczuć, emocji, stanów, spostrzeżeń. Normalnie dupa, dupa, dupa... !!!


Nie myśl wtedy o mnie źle... Nie myśl wtedy o mnie wcale...
Tagi: ...
22.11.2009 o godz. 01:26
To koniec. I początek zarazem. Kończąc pewien etap w moim życiu z głośnym pluskiem wdepnęłam w kałużę łez... Swoich łez... Budząc się o 12 moja myśl podążyła w jednym kierunku. Od dziś miałam żyć od nowa. Prysznic. Samotny. Sprzątanie. Tym razem sama doprowadziłam do takiego bałaganu w pokoju. Obiad. Frytki. "Wrzucałem te frytki i nalałem trochę wody do oleju :)". Najpierw odlałam tą wodę. Nie smakowały jak kiedyś.

Słuchając radio poprosiłam znajomego na gg o piosenkę, która poprawi mi humor. Dostałam "Nie będę Julią wierną na balkonie". Parę minut wcześniej sprawdziłam połączenia autobusowe i pkp. Powstrzymując się by nie złapać za tel i nie zadzwonić zaczynałam płakać. Później znajomy z radio zaserwował mi na antenie: "Bo jesteś Ty", "Konstelację gwiazd" i to czego jeszcze nigdy nie słyszałam na antenie tego radio, coś całkowicie nie pasującego do audycji... Lecz coś jak zwykle przywołującego wspomnienia...


Nie postępuj pochopnie, przemyśl byś potem nie żałowała, nie rań więcej i jego i siebie, nie wracaj do przeszłości, nie kieruj się znów impulsem...

Ręka bezwładnie opadła na łóżko... telefon wypadł na podłogę. Samotności dzień pierwszy przeżyty.
Tagi: ...
26.10.2009 o godz. 16:21
Gdyby ktoś zapytał mnie o piosenkę kojarzącą mi się z Tysięcznym z Milionowej Półki jeszcze nie dawno bez zastanowienia odpowiedziała bym, że to piosenka Chłopców z placu broni pt. "Kocham Cię". Gdy niedawno zapytałam go jaka piosenka przypomina mu panią K. początkowo stwierdził, że żadna. Później jednak sprostował, mówiąc, że to piosenka o której pisałam powyżej. Jak dla mnie została on już sentymentalną piosenką, o której myślałam, że zaśpiewam mu ją na naszym weselu. Jeśli kiedykolwiek do tego dojdzie będzie trzeba zmienić repertuar :)
Zawsze na dnie mojej duszy była jeszcze jedna piosenka bezwzględnie przypisana do jego osoby. Pierwsze jej nuty od razy przynosiły zapach jego skóry, cichy szept i muśnięcie ust... Realnie daleko nierealnie wtedy bliska jego osoby, mimo, że piosenka ta mówi o rozstaniu...

Mimo tego a może właśnie dlatego, że wciąż jesteśmy razem...
Gdy wciąż choć iskra miłości tli się w przedsionku serca...



"It’s been seven hours and fifteen days / To już siedem godzin i piętnaście dni
since you took your love away / Od kiedy zabrałeś swoją miłość
I go out every night and sleep all day / Wychodzę każdej nocy i śpię cały dzień
since you took your love away / Od kiedy zabrałeś swoją miłość
since you’ve been gone I can do whatever I want / Od kiedy odszedłeś, mogę robić co mi się podoba
I can see whomever I choose / Mogę się widzieć z kim chcę
I can eat my dinner in a fancy restaurant / Mogę jeść obiad w ulubionej restauracji
but nothing / Ale nic
I said nothing can take away these blues, / Naprawdę nic nie może oddalić tego przygnębienia

’cause nothing compares / Bo nic nie może się równać
nothing compares to you / Nic nie może się równać z tobą

It’s been so lonely without you here / Bez ciebie tutaj jest tak samotnie
like a bird without a song / Niczym ptak bez swej pieśni
nothing can stop these lonely tears from falling / Nic nie może zatrzymać płynących łez
tell me baby where did I go wrong? / Powiedz mi, kochanie, gdzie popełniłam błąd
I could put my arms round every boy I see / Mogę objąć każdego chłopaka, jakiego widzę
but they’d only remind me of you / Ale oni przypominają mi tylko o tobie
I went to the doctor guess what he told me / Poszłam do lekarza, zgadnij co mi powiedział
guess what he told me / Zgadnij, co mi powiedział
he said girl you better try to have fun / Powiedział: dziewczyno, spróbuj mieć radość
no matter what you do / Z wszystkiego, niezależnie co robisz
but he’s a fool / Ale on jest głupcem

’cause nothing compares / Bo nic nie może się równać
nothing compares to you / Nic nie może się równać z tobą

All the flowers that you planted mother / Wszystkie kwiaty, które zasadziłaś, matko
in the backyard / W ogródku
all died when you went away / Wszystkie zwiędły, kiedy odszedłeś
I know that living with you, baby, was sometimes hard / Wiem, że życie z tobą było czasem ciężkie
but I’m willing to give it another try / Ale chcę dać nam jeszcze jedną szansę

nothing compares / Nic nie może się równać
nothing compares to you / Nic nie może się równać z tobą"
Tagi: Adrian
19.10.2009 o godz. 14:46
Zakochałam się po raz kolejny...

W Gutku :)

16.10.2009 o godz. 20:46
Gubiąc się w szarym lesie czarnych uczuć, uciekam do korzeni. Nie zawsze ucieczka jest czymś złym...


Z ukłonem dla tych, którzy też uwielbiają reggae... I JEGO głos :)
13.10.2009 o godz. 11:54
Piosenka z poprzedniej notki ma przesłanie. Tą zamieszczam, ze względu na ukochany zespół, barwę i to drżenie głosu wykonawcy i z egoistycznego pragnienia patrzenia na niego :)
12.10.2009 o godz. 11:33



Może być pięknie jak we śnie... Uwierz w to...
Tagi: ...
12.10.2009 o godz. 11:17
Od paru dni towarzyszy mi dziwne przeświadczenie i uczucie, że nie jestem sama. Myśli czy dzielę już z kimś moje ciało ciągle stąpają za mną krok w krok, a jak się tylko odwracam zlęknione chowają się za róg najbliższego budynku. Muskają mnie pastelowymi promieniami jesiennego słońca, obmywają zimnymi strugami deszczu, kąpią się ze mną w błocie, jedzą ze mną cytrynę, zagryzają frytki winogronami, kopią podświadomość...

Kto tam? Kto jest w środku?
Tagi: ...
02.10.2009 o godz. 00:22



Powoli... Feniks wciąż odradza się...
Tagi: ...
22.09.2009 o godz. 12:06
"25.07.2009, 16:47
Yaizela napisał(a):
Za cicho tu... Czyżbyś znowu się odradzała, feniksie? "

Tak. Znów, od nowa próbuję się odrodzić, strzepnąć z mego korpusu popioły miłości, dumnie podnieść głowę i z hardym, pewny siebie i życia spojrzeniem spojrzeć w przyszłość. I za każdym razem, gdy czuję, że to już blisko potykam się o własne sznurowadło i upadam twarzą w gówno. Ale może jednak kiedyś mi się uda.

Odnośnie notki "Teraz to ja będę Ewą(?)" a właściwie komentarza pod nią dodaną przez drejfusa: "Na Pohybel wichrzycielom i wrogom klasowym mieszającym w naszym zawiasku… Mówię dobitnie i stanowczo:) Będzie Dobrze…. " odpowiem, że dobrze nie będzie. Chyba nie będzie. I oboje doskonale o tym wiemy i czujemy już to przez skórę. Prawda Drejfusie?

Co do mojego życia prywatnego muszę się wam pochwalić, że zaczynam nowy etap. Od kilku dni pracuję w hotelu a na dniach wyprowadzam się z domu, gdy już znajdę odpowiednią stancję. Może wtedy odetchnę i uspokoję się. Może nawet wreszcie się odrodzę. Może strzepnę z siebie ten pierdolony popiół tego wszystkiego co na mnie zalega od paru miesięcy. Wielce prawdopodobne jest też to, że strzepnę i TAMTO.

Tak więc życzcie mi zaczęcia nowego, lepszego życia w każdej sferze.



Ps. Na czyimś blogu przeczytałam, że dziś jest dzień blogowicza i że w tym dniu trzeba napisać notkę i wymienić w niej przynajmniej 5 innych blogowiczów, których cenimy.
Przyłączę się do tej akcji.

1. Maus792
2. Yaizela
3. Sukincurka-pani-bastet
4. Zaahraa
5. Pelagia
6. Jordisonka



Nie myśl wtedy o mnie źle... Nie myśl wtedy o mnie wcale...
Tagi: ...
01.09.2009 o godz. 11:59



"Z prochu powstałaś i w proch się obrócisz"







Nie myśl wtedy o mnie źle... Nie myśl wtedy o mnie wcale...
Tagi: ...
08.08.2009 o godz. 16:40
Wciąż

Wciąż w biegu
Wciąż w zagubieniu
Wciąż z klapkami na oczach świadoma, że one tam są i próbują przysłaniać mi pewne rzeczy o których i tak wiem

Dałam się wrzucić w wir świata pędzącego gdzieś na oślep. Gdzie? Ku zagładzie.

A w sercu
Wciąż zagubienie
Wciąż chore uczucie
Wciąż poczucie bezsensu
I wciąż brak siły... by cokolwiek zmienić


Ale Ty kiedyś nie myśl o mnie źle... Nie myśl wtedy o mnie wcale...
Tagi: ...
29.07.2009 o godz. 06:00
Tyle burzliwych słów i krzyków. Szansa wracająca do mnie jak bumerang, której nie chciałam złapać ze świadomością, że nie dałabym już rady utrzymać jej w skaleczonej poprzednim razem dłoni. Śmiertelnie milczący telefon, usta, serce i dusza. Resztki emocji wypływające z mojego ciała opuszkami palców. Oczy świadomie niewidzące pewnych rzeczy w przestrzeni pokoju.

Spakuję 16 miesięcy w tekturowe pudło uczuć, zakleję taśmą niewypowiedzianych słów, zaadresuję zagubionym piórem z serca. A w pudle tym...

Ramka z czarno - białym zdjęciem. Zdjęciem robionym przez inną kobietę.

Niezaadresowana kartka, która jakimś cudem doszła.

Świecznik w kształcie dyni. Najzabawniejszy jaki widziałam.

Skórzane rękawiczki, zakupione razem z nim, które całą zimę ogrzewały moje wiecznie chłodne dłonie.

Korek z butelki martini asti, wypitego gdzieś kiedyś razem.

Pudełeczko po czekoladkach z limitowanej serii, jedzonych nad jeziorem.

Rybka z wybałuszonymi oczkami, wygrana w wesołym miasteczku.

Czarna kosmetyczka towarzysząca mi od kilku miesięcy. Kosmetyczka wygrana za los od jakiejś zakonnicy pod Ludwiką.

Zielone pudełeczko, po złotym cudzie z diamentami. Cudzie, który już od paru tygodni nie pieści mojego palca.

Splecione dłonie trzymające serce z rubina.

Czarny woreczek a w nim naboje, monety...

Identyfikator sędzi głównego zawodów strzeleckich (byłam wtedy taka dumna, taka dumna...).

Pewna zabawna książka i kartka z notesu ofiarowanego przeze mnie z napisanymi piórem słowami i kwiatkami wyciętymi z jakiejś innej kartki.


Posłaniec skończonej miłości zapuka do drzwi Twego serca i bez słowa odda to wszystko co kiedyś łączyło. Nie myśl wtedy o mnie źle... Nie myśl wtedy o mnie wcale...
Tagi: ...
12.07.2009 o godz. 21:02
Nigdy, nigdy ale to przenigdy już wstając rano nie powiem sama sobie "to będzie dobry dzień". Jak widzę, pozytywne słowa padające z moich ust przynoszą pecha... jak "sadzę joby", to one... też przynoszą pecha, ale wtedy mogę to przynajmniej zwalić to na karb tego, że "brzydko" się wyrażałam. A tak za cholerę nie wiem, dlaczego wyrżnęłam się dzisiaj jak długa na prawie prostym chodniku, obdarłam dłoń i kolano, rozwaliłam spodnie i but... I to w ciągu 5 minutowej przerwy jaką sobie zrobiłam w pracy. Za cholerę też nie wiem, czemu śmieci się posypały, napoje przewróciły a różowy balon dla Blanki pękł. Nie wiem też, czemu jestem tak piekielnie wściekła za strofujące słowa zamiast pocieszenia.

Tak właśnie skończyłam kolejny tydzień pracy. Kolejny tydzień, który tak naprawdę nic mi nie przyniósł, prócz kolejnych rozterek i myśli przed snem. Nie przyniósł nic prócz paru wspomnień na obłoku nadziei. Obłoku niestety wciąż tak wątłym, że byle powiew wiatru zdmuchuje go w cholerę, nie mówiąc nawet przepraszam. Takie życie... Może po prostu powinnam zawisnąć nogami do góry bądź stanąć na głowie... Wtedy świat będzie wyglądał na pewno inaczej. Ale czy lepiej(?)
Tagi: pier**lenie
11.07.2009 o godz. 20:27
"Studiuję. Pracuję. Żyję na złość innym". Taki opis można przeczytać na moim profilu na nk w rubryce "Czym aktualnie się zajmuję". Fakt. Wizja ukończenia drugiego roku bez żadnych poprawek staje się coraz bardziej realna. Udało mi się pogodzić pierwszy tydzień pracy z tygodniem sesji. Jakimś cudem. I co do samej pracy widzę już wszystko bardziej klarownie. Co do tej sytuacji myślałam parę tygodni temu, że jeśli tak mi się uda wszystko już będzie dobrze. A gówno prawda. Im mniej obowiązków i stresu związanych ze studiami i praca tym więcej myśli. Męczących, niespokojnych, irytujących myśli, nie dających spać po nocach, uciskających klatkę piersiową ciężką stopą.

Coraz częściej zastanawiam się po czym poznać, że miłość się skończyła, że dwoje ludzi są z sobą tylko z przyzwyczajenia? Po czym poznać, że te oblewające nas niegdyś fale ciepła na myśl o jednej osobie, to nie była miłość a zauroczenie? Jak wiele złego jest w stanie zrobić inny człowiek, mówiąc Ci prosto w oczy, że kocha? Dlaczego czasem dla kogoś łatwiej jest kłamać, niż po prostu odejść? Czy to początek końca, gdy wolisz poczytać książkę, zamiast skontaktować się z osobą, którą podobno poniekąd kochasz. Gdzie ukrywają się czułe słowa i stwierdzenia, skoro nie padają z naszych ust?

Takie i wiele innych pytań snują się po mojej głowie wieczorem i o poranku, w trakcie pracy i powrotu do domu.

Lecz wśród nich jedno najgłośniejsze: Czy teraz to moja kolej? Teraz to ja będę Ewą? Usłyszę: nie kocham Cię i nigdy nie kochałem? Kocham ..... (?)


Gubię się coraz bardziej w gąszczu uczuć i odczuć dotyczących jednej osoby. W gąszczu lęku, bólu, złości, cierpienia, niepewności. W pajęczynie słów i domniemań, czy są one prawdziwe. Topię się w morzu... swojej miłości do Ciebie, nie wiedząc czy otoczysz mnie bezpiecznym, prawdziwym ramieniem, tak jak kapok rozbitka na morzu.

Ty... Ty, który nawet tego nie przeczytasz. Bo od jakiegoś czasu nawet nie masz ochoty, czy powodu by tym się zainteresować i przeczytać jakiekolwiek moje słowa wystukane na klawiaturze laptopa. Bo... po co?


A ja? Cóż... ja wciąż kocham jak kiedyś.
Zdjęcia-0132.jpg
Tagi: ....
05.07.2009 o godz. 17:38
Przejadła się...
Kłamstwami z puszek, szybkich dań, przydrożnych barów...
Fałszywymi pocieszycielami w nietrwałych papierkach...
Obietnicami wsparcia na patyku...
Witaminami A. C. L. U. w kęsach życia...

Nocne konwulsje wzdrygają jej ciałem...
Wstrząśnięta nutką Łęku,
Spoliczkowana przejawem Świadomości,
Skopana kiepskim Kłamstwem, ukazującym istotę prawdy.

Zbierało się jej na wymioty...
I wreszcie zwróciła wszystko to, czym żywiła się przez ostatnie miesiące...

Tagi: ...
20.06.2009 o godz. 11:06
onafeniks
W labiryncie duszy mojej...
O mnie: W dzienniku życia zapisano mi nieobecność, a przecież jestem, chodzę, mówię, czuję...
statystyki
sekcja użytkownika